Tym razem nie ma zdjęć. Byłam nad oceanem cały dzień. Filtrowałam się non stop! krem, krem, psikacz... później siedziałam w bluzce w cieniu, a i tak jestem zjarana jak rak!
Najgorzej jest pod kolanami i na dole pleców =P
Plaża była cudowna! czysta i taka... czysta xD
W oceanie nie da się pływać. Stoi się na plaży i cieszy z ogromnych fal. Do domu przyniosłam ze sobą tonę piachu... Raz gdy podeszłam trochę dalej do wody, fala wywróciła mnie. Zakręciło mną pod wodą. Piasek miałam wszędzie. Naleciało mi do ucha i nie mogłąm niczym tego wyjąć. To baaardzo nieprzyjemne uczucie. Nie polecam ! Dobrze, że w domu miałam gruszkę (którą czyszczę aparat). Jakoś udało mi się wypłukać ten piach.
Ratownicy o 5 wyszli z plaży i teoretycznie nie można było już się kąpać. . . A raczej stać na brzegu.
Wokół nas było kilka polaków, wielu hiszpanów, żydzi, hindusi... wszyscy ! :)
Jest godzina 9:34 pm i ciemno jak... heh :)
pa !