No to wróćmy do dalszej drogi. Gdy wszyscy już zapakowali swoje manatki pojechaliśmy dalej. Kierunek - Niagara. Jakież było moje szczęście, gdy usłyszałam w końcu ciszę z głośników. Byłam pewna, że już nic nie zakłóci mojej próby zdrzemnięcia się choć trochę. Ale nie... moje uszy i gust muzyczny został zgwałcony po raz drugi... Tym razem jakimś ruskim disco trzasko w stylu "numa numa jej, numa numa jej.. ", ale gorsze. Jedziemy... ludzie próbują zasnąć, pomimo głośnej "muzyki" i ciągłych wybojów i dziur na drodze. Po kolejnych (domyślam się, że 2-3 ) godzinach nie wytrzymałam i poprosiłam o wyłączenie tego. Jedak przewodniczka chyba się przesłyszała i przełączyła na radio. Usłyszałam 10 sekund nowej piosenki Katy Perry. Uf.. radio, to dam radę przetrawić. Niestety... urządzenie było nastawione na automatyczne łapanie fal i ciągle zmieniało stacje. Eminem/ Ke$ha / jakieś murzyński rap / Eminem/ Rihanna ... po kilka sekund na zmianę. Ale zrobiło się ciszej.. to nic że miałam głośnik przy samej głowie. Dalej już nie pamiętam co leciało... beznadziejności ów dźwięków nie jestem w stanie opisać.
Zatrzymaliśmy się 2-3 razy na przerwę. Na jednej ze stacji przewodniczka zebrała wszystkich i powiedziała conieco o Niagarze... sypała żartami gorszymi niż K. Strasburger. Ciągły przerażający uśmiechna twarzy. Niagara wymawia się w języku Indian najagra - nie mylić z wiagrą HA HA HA o.0 :| ehh... Ale to nic... Szybko pobiegła do samochodu. Przyszła z plastikowym, składanym "mieczem świetlnym", który na "rękojeści" miał uśmiechniętą główkę tygrysa... To znak rozpoznawczy naszej wycieczki... Mamooo.. zabierz mnie stąd ! Nie wytrzymam z tą wariatką o.0
Dotarliśmy na miejsce. Byliśmy jedną z pierwszych wycieczek. Pierwszą rzeczą jaką zrobiliśmy było wejście na taras widokowy. Wooow... Niagara! ej.. wcale nie jest taka duża :) Ale i tak cudowny widok. Skierowaliśmy się na dół. Tam dostaliśmy pelerynkę. Weszliśmy na statek i popłynęliśmy pod samiutki wodospad! Im bliżej, tym mniej widać. Tyle wody w powietrzu! I jak głośno! Super.
Byliśmy też w Jaskini Wiatrów. Dostaliśmy specjalne, antypoślizgowe sandałki. Całe szczęście! Moje buty po zderzeniu się z wodą Niagary były kompletnie mokre.
Widok z góry jest niesamowity, coś wspaniałego. Jest niesamowicie zielono, wokół lata pełno ptaków. Wszystko jest zrobione tak, by wyglądało jak najbardziej naturalnie.
Nie będę pisała jakichś informacji o Niagarze, wszystko można znaleźć w internecie.
Na miejscu było wielu hindusów ( którzy wierzą, że gdy umyją się w wielkiej wodzie to spływają z nich grzechy) i ... całe gromady amishów! z różnych klanów. Nie byli nami zbyt zainteresowani, za to ludzie cywilizacji robili im zdjęcia. Ja też uwieczniłam ich na kilku fotografiach. Niestety spotkałam ich w przebieralni, gdzie nawet iso 1600 nie pomagało :/ .
Na końcu, już po wszystkim mieliśmy czas wolny.
Droga powrotna również była katorgą. Dziury i wyboje takie,że podskakiwałam niemal do sufitu, a z głośników leciała muzyka... najpierw jakiś koszmar, później Ich Troje ( przez dłuugi czas..), następnie przewodniczka wpadła na genialny pomysł i cała w skowronkach włączyła płytę, a na niej... Edyta Górniak, Gosia Andrzejewicz, ta druga blondyna, mezo z "moje sakrum", doda i inne "polskie hity". W pewnym momencie włączyła muzykę na full, zaczęła śpiewać i machać swoim sweterkiem ( w samochodzie!) i krzyczeć "nie śpimyyy!" ... Nawet nie wiecie jakie to było żenujące. Gdy po pewnym czasie uspokoiła się zaczęła opowiadać dowcipy. Czym różni się facet od jogurtu ? oj różni się, różni.. jogurt ma kulturę. ..................... .................. .... ... .. ok. =.=
Przewodniczka : jesteście szczęśliwcami! :D:D:D:D:D:D :))))) :D:D
My : 'cisza' :|
P : Wg badań Niagara przestanie istnieć za 3 tys lat! :D :D :D:D:D a wy możecie ją zobaczyć
podsumujmy : do tej pory nie jestem w stanie otrząsnąć się z tych około 13 godzin gwałcenia mojego mózgu i gustu muzycznego i z najbardziej przerażającej i żenującej przewodniczki na całym świecie, ale..
Niagara jest cudowna! niesamowite przeżycia, przecudowny widok. Polecam jak najbardziej.
No i byłam w Kanadzie, prawie :)
ps. jeśli ktoś nie wie o co chodzi z tą Kanadą to... ona jest po drugiej stronie. To strefa przygraniczna. Będąc na statku praktycznie byłam w Kanadzie :) na 7 zdj od dołu jest fotografia drugiej strony właśnie ( przepraszam, że takie krzywe, nie mam tutaj programu, którym mogłabym to poprawić :P )
all rights reserved
wszelkie prawa zastrzeżone