niedziela, 3 lipca 2011

lot





Samolot był trochę opóźniony. Miałam miejsce 16B, jednak zamieniłam się z pewną panią, bo chciała siedzieć obok swojego syna. Wyszło mi to na dobre, bo poznałam Bogusię :) Bardzo sympatyczna babeczka z podkarpacia. Te ponad 8 godzin w samolocie zleciało bardzo szybko. Na pokładzie nie byli poinformowani, że nie jem mięsa, więc  dostałam kawał indyka z ryżem i groszkiem. Ale zrobiłam małą wymianę z Bogusławą - ja jej całe mięso, ona mi warzywa i ser ( do kanapek). Dostaliśmy cały zestaw "zrób sobie kanapkę" :) Lecieliśmy nad Grenlandią! Samolot miał prędkość zazwyczaj 800-900 km/godz O.O Za oknem było od -72 stopni do -50 stopni C. Start, lot i lądowanie nie było aż tak straszne. Dałam radę :)
Po wyjściu kolej na następną rozmowę z konsulem, kolejne pytania i informacja ile czasu mogę tu zostać. Później musiałam znaleźć moją walizkę, czekałam i czekałam i nigdzie jej nie było :D Wypadła jako jedna z ostatnich. O dziwo nie skanowali mi walizki o.0 Podałam karteczkę i dostałam wskazówkę, gdzie mam iść :) Później były problemy, którędy stąd wyjść?

Teraz jest godzina 8:46.

Miłego dnia!

Tęsknię!

ps. Dziękuję Kubusiowi, Paulinie i Łukaszowi za odprowadzenie mnie na lotnisko.


all rights reserved